Recenzja: Andrzej Pilipiuk „Carska manierka”

Andrzej Pilipiuk to jeden z tych autorów, którego albo się lubi, albo się nienawidzi, bowiem trudno obok jego wyrazistości przejść obojętnie. Jeżeli jednak poprzednie jego powieści przypadły komuś do gustu, po tę najnowszą pt. „Carska manierka” powinien sięgnąć bez żadnych obaw.

Dlaczego? A no dlatego, że proza tegoż autora to gwarancja odpoczynku po ciężkich chwilach, jakie spotykają nas w ciągu każdego dnia. Ba, śmiało można odnieść wrażenie, że kolejne książki Pilipiuka są coraz to lepsze, a sam twórca zalicza bardzo widoczny progres. Zresztą, czytelnicy już teraz jednogłośnie twierdzą, iż czytanie „Carskiej…” to kroczenie dziesięć centymetrów ponad chodnikami, więc może warto by się o tym przekonać samodzielnie?

Osiem tekstów – jeden autor

carska„Carska…” to osiem tekstów, których – jak to w twórczości tego autora bywa – można nie lubić lub które można pokochać. Kto będzie tym pierwszym? A no ten, kto nie lubuje się w artefaktach, wspomnieniach i opowiadaniach o znanym już u Pilipiuka Robercie Stormie. Jeśli ktoś natomiast to lubi, po powyższą pozycję powinien sięgnąć, ponieważ aż pięć z ośmiu historii dotyczy właśnie Storma i klimatu zeń związanego. Jeżeli natomiast tego typu stylistyka nie do końca nam odpowiada, znajdziemy dla siebie trzy inne opowiadania, z czego dwa dotyczą doktora Pawła Skórzewskiego, który wyrusza w podróż po Rosji oraz na górę Ararat, aby znaleźć Arkę Noego, a jeden dotyczy steampunkowej historii z alternatywą w tle.

Oprawa ponad wszystko

Wartą uwagi zaletą jest tu też sposób wydania „Carskiej…”, ponieważ uzupełnia ją świetna grafika, miłe ilustracje, a także reedycje poprzednich opowiadań autora. Reasumując zatem, Andrzej Pilipiuk – pomimo swej dużej produktywności (dwie książki na rok!) – nie wychodzi z formy, a wręcz przeciwnie, nieustannie się rozwija i dąży do tego, aby być w swym fachu jak najlepszym. Pozostaje więc tylko czekać na to, co przyniosą kolejne jego dzieła oraz zagłębiać się we wszystkie te, którymi już dziś zostaliśmy tak hojnie uraczeni.

Jedna odpowiedź to “Recenzja: Andrzej Pilipiuk „Carska manierka””

  1. Mocno Subiektywna
    14 stycznia 2014 dnia 11:39 #

    Pilipiuk to klasa sama w sobie. Te nazwisko dla fanów fantastyki stało się już prawdziwą marką dobrej jakości. Znany jest zresztą jako mistrz opowiadań 2586 kroków jego autorstwa powaliło mnie na kolana! Manierki jeszcze nie czytałam ale zapowiada się równie dobrze.

Zostaw komentarz