Recenzja: Anna Ficner- Ogonowska „Zgoda na szczęście”

„Zgoda na szczęście” Anny Ficner-Ogonowskiej jest ostatnią częścią jej debiutanckiej trylogii w której skład wchodzi „Alibi na szczęście” oraz „Krok do szczęścia”. Autorka kontynuuje opowieść o losach Hanny i Mikołaja, którzy już w poprzednich częściach zrozumieli, że chcą być razem. Nie dziwi więc fakt, że tak wielu czytelników czekało z niecierpliwością na kolejną część.

Ogonowska "Zgoda na szczęście"W poprzedniej książce „Krok do szczęścia” Hanna i Mikołaj zrozumieli, że chcą być razem. Hanna wie, że jest to mężczyzna jej życia, który budzi ją rano czułymi pocałunkami oraz przygotowuje śniadanie do łóżka. I tutaj w zasadzie mogłaby się historia skończyć jednak jak to bywa również w prawdziwym życiu spotykają ich pewne życiowe komplikację. Jedną z nich jest paniczny strach głównej bohaterki i przed związaniem się z mężczyzną, oto, że powtórzy się dramat z przeszłości jaki spotkał jej rodziców i byłego narzeczonego. Sprawy komplikuje też wątek rodzinny. Hanna odnajduje rodzonego brata, a przy okazji biologiczną matkę i ciotkę Dominiki. Ta ostatnia, w momencie kiedy ją poznajemy właśnie oswaja się z rolą żony i matki. Na szczęście w tych trudnych chwilach nie brakuje życzliwych osób gotowych wesprzeć ich w tych chwilach. Jest to chociażby pełna energii, troskliwa i wyrozumiała ciocia Ania jak również Pani Irenka, nadzwyczajnie dobra kobieta, która ma do odegrania w tej powieści wyjątkową rolę.

Powstaje jedynie pytanie jak rozwiążą się te wszystkie problemy i czy doprowadzi to do szczęśliwego zakończenia? Książka „Zgoda na szczęście” Anny Ficner-Ogonowskiej wydaje się tak prawdziwa jak czytający za moment miał spotkać za rogiem Hanię czy panią Irenę w osiedlowym sklepie.

Autorka stworzyła bohaterów tak realnych jakby byli to najbliżsi sąsiedzi, do których idzie się na kawę ciasto by porozmawiać o życiu. Książka „Zgoda na szczęście” potrafi momentami wzruszyć do łez, ale też pobudzić do refleksji. Szkoda, że jest to już ostatni tom trylogii bo ciężko rozstać się z bohaterami, którzy stali się bliscy niczym rodzina.

ocena redakcji

3 odpowiedzi to “Recenzja: Anna Ficner- Ogonowska „Zgoda na szczęście””

  1. Wiolka
    13 października 2013 dnia 10:36 #

    Anna Ficner-Ogonowska jest bez wątpienia bardzo zdolną pisarką, cenię sobie jej twórczość. Chyba przede wszystkim dlatego, że w pewien sposób mogę sama siebie odnaleźć w wykreowanych przez nią bohaterkach. Rzadko się to zdarza, żebym była tak mocno związana z niektórymi postaciami.

  2. asdf
    22 października 2013 dnia 09:29 #

    Nie mój klimat, ale mimo to książka przypadła mi do gustu. Właściwie to nie mam na myśli tylko tego tytułu, ale ogólnie całą trylogię. Nie przepadam za książkami o miłości, ale akurat ta historia uczucia dwojga ludzi została bardzo fajnie opisana. Mam nadzieję, że autorka jeszcze kiedyś wyda jakąś trylogię.

  3. Monika
    3 listopada 2013 dnia 21:17 #

    jestem jedną z czytelniczek, która z niecierpliwością oczekiwała ostatniej odsłony trylogii o szczęściu:) tak nazwałam ten cykl, bo fakycznie szczęście odgrywa tutaj główną rolę. Bardzo lubię Annę Ficner-Ogonowską i na pewno przeczytam także inne jej książki. Do tej pory nie zawiodłam się na jej propozycjach.

Zostaw komentarz