Recenzja: Eustachy Rylski „Obok Julii”

Eustachy Rylski jest jednym pisarzy, których twórczości nie sposób byłoby pomylić z niczym innym – od końca lat osiemdziesiątych, czyli od czasu swojego debiutu, stale pisze swoim niepodrabialnym, szalenie charakterystycznym stylem. Tak jest również w przypadku najnowszej powieści tego autora, Obok Julii.

Obok Julii Eustachy RylskiO czym traktuje najnowsza pozycja w dorobku Rylskiego? Jej głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest Janek Ruczaj, który w czasie, kiedy odbywają się najważniejsze wydarzenia jego życia – a więc także i powieści – ma dwadzieścia lat, jednak narracja prowadzona jest z perspektywy niemłodego już, 65-letniego mężczyzny.

Główna oś fabuły Obok Julii związana jest z postacią tytułowej kobiety, którą Ruczaj poznaje w Sudetach, pracując w bazie samochodowej. Romans byłego arystokraty z wiejską nauczycielką rosyjskiego obfituje w liczne przygody, które bardziej, niż do sudeckiej bazy pasują do sensacyjnego filmu.

I tak, bohater spotka się z rosyjską mafią, tajnymi agentami policyjnymi czy osobami zajmującymi się nie do końca legalnymi interesami, a na jego drodze legnie ponadto kilka trupów. Te młodzieńcze przygody stanowią dla Ruczaja punkt wyjścia do rozważań na temat dziejowej sprawiedliwości, lęku przed starością i szczęścia, które, jak twierdzi, pomylił z drobnymi przyjemnościami.

Nie sama jednak historia zwraca uwagę w powieści Rylskiego – obyty czytelnik z pewnością doceni jej językowe bogactwo oraz wirtuozerię pisarza, który po raz kolejny udowadnia, że wśród polskich twórców tylko niewielu może mu dorównać.

ocena redakcji

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz