Recenzja: „Lista marzeń” Lori Nelson Spielman

„Lista marzeń” to książka o tym, że czasem warto wrócić do czasów dzieciństwa i sprawdzić czy czegoś się nie straciło. Jest to opowieść o tym, że w życiu nic nie dzieję się przypadkiem, a ludzie czasem są postawieni w nietypowych sytuacjach. Dorosłe poukładane pod linijkę życie można okazać się tylko iluzją szczęścia, o tym przekonuje się główna bohaterka.

Książka pod tytułem "Lista marzeń"Brett Bohlinger główna bohaterka książki „Lista marzeń” jest już pod trzydziestce i wszystko w jej życiu układa się zgodnie z planem. Kiedy ją poznajemy posiada dobrą pracę w korporacji, do tego ma szansę na awans, a jej narzeczony Andrew jest ambitnym, przystojnym prawnikiem.

Natomiast śmierć matki burzy jej życiową idyllę. W testamencie rodzicielka zapisała jej pakiet większościowy firmy wraz z zagwarantowanym stanowiskiem dyrektora, pod pewnym warunkiem. Okazuje się, że jest on niemałym zaskoczeniem dla głównej bohaterki. Jeśli Brett chcę otrzymać spadek musi zrealizować listę marzeń, którą sporządziła gdy miała dziesięć lat. Niektóre punkty z listy są łatwe do zrealizowania inne tylko są pozornie błahe ale trudne do realizacji, a pozostałe skomplikowane. Bohaterka podejmuje wyzwanie i tym samym odkrywa zupełnie nowe i nieznane dotychczas fakty ze swojego życia. Brett na początku negatywnie nastawiona do zadania później odkrywa jego sens oraz dowiaduje się, czemu matka postawiła przed nią tą poprzeczkę.

„Lista marzeń” Lori Nelson Spielman jest to wzruszająca historia matczynej miłości, która przekracza granice śmierci. Jest to niezwykła historia o o dążeniu do szczęścia, o poznawaniu siebie i odkrywaniu co jest w życiu tak naprawdę ważne. „Lista marzeń” Lori Nelson Spielman to opowieść o tym, że czasem warto realizować te nawet najbardziej banalne dziecięce marzenia oraz że czasem warto postawić swój świat na głowie. Jest to pierwsza książka tej autorki, której premiera przypadła w sierpniu. Polecana szczególnie jako lekka wakacyjna lektura lub książka do poduszki.

ocena redakcji

3 odpowiedzi to “Recenzja: „Lista marzeń” Lori Nelson Spielman”

  1. bogna
    19 października 2013 dnia 23:54 #

    oj tak, warto czasem wrócić do swojego dzieciństwa, aby przez pryzmat przeszłości ocenić swoją teraźniejszość. Może niekoniecznie o tym jest tak książka, ale na pewno w pewien sposób nawiązuje do przywołanej przeze mnie refleksji. Zgadzam się z powyższym wpisem, książka idealnie nadaje się jako wakacyjna lektura:)

  2. michał89
    23 października 2013 dnia 17:24 #

    Tak zakręconej książki jeszcze nie czytałem:) Ale zakręconej w sensie jak najbardziej pozytywnym! Główna bohaterka musi wrócić do czasów dzieciństwa w dość nietypowy sposób, a spełnianie listy marzeń sprzed tylu lat daje niekiedy zabawne efekty:) No i podoba mi się uniwersalne przesłanie książki, które każdy powinien sobie wziąć do serca!

  3. Ala
    15 listopada 2013 dnia 23:23 #

    Ciepła, wzruszająca opowieść, a ja właśnie tego szukam w literaturze. Po co mam denerwować się, czytając kryminały czy horrory? „Lista marzeń” od razu przypadła mi do gustu i cieszę się, że książka trafia do coraz większej grupy odbiorców. Osobiście będę ją zawsze gorąco polecać swoim znajomym.

Zostaw komentarz